KĄCIK POEZJI

„Listopadowa Dama”

Słowa:  Liliana Szyplińska
Muzyka: Tadeusz Szypliński

Teledysk Letnia Impresja – z Koncertu Benefis Dojrzałości 2017

Słowa:  Liliana Szyplińska
Muzyka: Kamil Cieślik

Z cyklu „Obserwacje”

W 1968 roku
Wynajęliśmy pokój  na poddaszu
 na łące uczył się chodzić  mój synek
teraz stoi galeria……
W 1972roku
Na nowym osiedlu
Z balkonu widziałam pomiędzy kawałami betonu
Oszołomioną sukcesem rodzinkę zajęczą
Mój syn z pióropuszem na głowie
Szukał z kolegami wrogich plemion na drugiej stronie ulicy……
Trzech kolegów uciekło w Pierwszy  Świat
On został
Ja  stanęłam w drzwiach…….
Wieczorem, gdy nie mógł wyjść z psem
Bo bał się niebieskich panów
Zaczął dorastać…..
Z gniewem rzucał kamienie za przeklęty mur.
Potem Oboje pokazali wizę do Świata Uluru
Tylko stałam w przedpokoju
A skóra przecież nie może  Aż  tak boleć……
Wyrosło Tęczowe Miasto
Które nieudolnie narysował Wujek z wąsami
Ale dlaczego nie wysyłam pocztówek tylko naciskam klawisz?

TISME

Z cyklu  „  Obserwacje”

Różowa droga
Z Oliwy do Jelitkowa
Łabędzie należą do małego
Jeziorka Szarego
Dzikie gęsi do wysepki przy Lisiej Jamce
Zwykłe kaczki komentują za głośno
Obozowisko czapli pod sosną
Jakaś Pani uśmiecha się ciepło
Przysiadła na ławce niedaleko
To moja trasa
Ta wędrówka
Taka  podróż
Do mojego Morza
Coraz krótsza……

TISME

Z CYKLU „SYRIA”

Do ciebie wołam co
Leżysz rozwalony na sofie
Już nie na kanapie
Bezpieczny
Przed tobą w pudełku
Zaprószone pyłem bomb oczy drżącego dziecka
Żresz popcorn i kabanosy
Przełączasz kanał
Podejmujesz decyzję ……..

W KFC

Ciasno, śmierdząco ,tłusto
Boleśnie krzyczy telewizor
Gruzem, strachem ,bólem i krwią
Ogryzasz pikantne skrzydełka
Gdzie można UMYĆ RĘCE?

Do turysty

Nie jedź
Nad Morze Śródziemne!
W wodzie spotkasz oczy INNEGO CZŁOWIEKA
To Jego Cmentarz
Dno tętni życiem
Środowisko się odradza
Ty masz All inclusive
Smacznego.
Nie nurkuj!
Bacznie obserwują cię szkliste oczy
Nie zamykaj swoich
Bo zaplączesz się w kłębowisko małych stópek
Nie pomoże ci delete…

Tisme

Schyłek lata

Z wolna blednie lato sierpniowe
Już chłodniejsze poranki i noce
Jeszcze tylko koncert świerszczowy,
Jeszcze tylko sypnie owocem
I odejdzie, w niemocy

Liliana S.

Na nieobecnych

Żądny trofeów myśliwy z Pomorza
wciąż szczęścia szukał na leśnych bezdrożach
i choć nie strzelał zbyt celnie
w jego sypialni niezmiennie
powiększała się kolekcja poroża

Liliana S.

Credo

Pewna żartownisia bez metryki
pobawić się chciała w limeryki,
lecz kiedy przychodziła wena
mówiła, że jej w domu nie ma –
czym wniosła wkład do lingwistyki

Liliana S.

Ten wiatr

Zuchwale marszczy stawu toń
trzcinom się każe kłaniać w pas
rozrywa suknie chmurom
targa warkocze smutnych wierzb
bezwstydnie muska twoją twarz
mąci w głowach poetom
sieje niepokój – czy idą zmiany
co przywieje z południa –
zamęt ?

Liliana S.

 Złote słowo

Za młodu tegoś nie rozumiał
bo ponad siły ważniejszy był zamiar
lecz z czasem wobec słabnącego ciała
mądrzejsza głowa sobie przypomniała
to złote słowo – umiar !

Liliana S.

Drzewa

Wytwornie jesień je ubrała
w czerwieniach stoją i złocie
a że to szata nietrwała
spieszno nacieszyć oczy
i zachwycić
zanim wiatr zuchwały
bezwstydnie je ogołoci

Liliana S.

Z cyklu –„ Hibernacje”
„Odwrót jesieni”

Skręcone wierzby
Dwa magnesy złośliwego wiatru
Drżą pióra i …..
Czuły nos wkleja zapachy mdłe
Coś się chce – Nie chce się
Skrzatom w szkarłatnych kubraczkach
Zbierać żołędzi
Brunatna ciecz skrada się wśród oklepanych złocistości
Za purpurowym zakrętem
Suną Sanie Ssące Śnieg……

Tisme

Do wiosny

Niech już przyjdzie w końcu ten cudny czas
koncertów żabich i słowiczych treli
korony drzew roznamiętni ciepły wiatr
niech się bzem zabławaci, zabieli…

Niechaj buchnie zielenią, niech zachwyci
wieczorem ciepłym, łabędziem na stawie
czerwienią maków wśród łanów pszenicy
czy kluczem wracających żurawi.

I niech spłynie na nas ten błogości stan,
upojny, wiosenny zawrót głowy
dziwny stan,co każe nie pamiętać
o niechybnie przyszłych dniach grudniowych…

Liliana S.

Pod prąd

Bądź aktywny, bądź piękny, wciąż młody!
Płynące nieustannie prowokujące przesłanie z ekranu
Przygnębiające zniechęcenie
Irytujące i głupawe.

A co, gdy zmartwień coraz więcej,
I zegarek odmierza czas coraz szybciej,
Nie zamartwiaj się, nie pędź, zatrzymaj
Swój czas i czas, który biegnie obok

Rozsiądź się wygodnie
Pośród ulubionych krzewów
Rodzących kwiaty codziennie inną barwą
Szczęścia i radości, której wokół szukaj.

Stach

W parku

Dyndające emocje
rozpięte brzuchy karłowatych brzóz
powoli wyciekająca słodycz
ociekające wilgocią złożone dłonie klonów
żywica naczyń
strzelające kuleczki zwykłe białe
ale
jednak
zostało wklęśnięcie na czole

TISME